Z drzwi w lewo korytarz. Tam będą szafy. Na wprost łazienka. Dwie sypialnie. Jedna nasza, na końcu. Wcześniej dla dzieci. Na wprost wejścia salon. Otwieramy drzwi na ogródek. Jest kawałek tarasu. Tu stanie stół, gdy będzie padać deszcz. Na trawie postawimy grill, leżaki, stół i krzesła. Będziemy siedzieć do nocy z przyjaciółmi przy dobrym jedzeniu i winie. Zaprosimy sąsiadów z pierwszego i drugiego piętra kiedyś? Yyyy. Sąsiedzi byli pierwsi. Ale o tym potem.
Wychodzimy z mieszkania. Cieszymy się, bo miejsca na wózek mnóstwo pod schodami. Zaraz obok drzwi? Aaa. Pomieszczenie na piec CO. Tylko dla 6 mieszkań. Jest dobrze. Jest nasz garaż. Ekstra.
Kim są nasi sąsiedzi?
Mieszkaj Na Magnolii
Mieszkamy tu, w Józefosławiu, niedaleko Lasu Kabackiego. Gościmy przyjaciół, ich dzieci, ich znajomych. Odpoczywamy po codziennym powrocie z pracy. Spokój. Poranna kawa w szlafroku na tarasie... Dzieciaki pomagające w koszeniu trawy. Będzie nam tego brakować. Może ktoś chce przeżyć te emocje?
wtorek, 13 grudnia 2011
Wprowadzamy się
Mamy klucze. Wchodzimy powoli. Wchodzimy w przestrzeń salonu. Dużo światła i dużo miejsca, mimo że to 15 grudnia i szary dzień. Jak to będzie na wiosnę? - pytamy. Niedługo się przekonamy. Luksfery w kuchni wychodzą na wschód - 4,5 roku później patrząc na blask słońca o 7:30 usłyszę najpiękniejsze słowa: "Mężu, to dziś. Już. Jedziemy rodzić."
Wróć. Jest rok 2001. Mamy wreszcie swoje 80m2. Mamy też 84 m2 ogródka do którego możemy wyjść z salonu. Wyjdziemy nie raz. Nie tylko na kawę. Nie tylko rano. Wyjdziemy także wtedy, gdy dzieci śpią. I sąsiedzi także... Są dyskretni, więc nie mamy się czego wstydzić.
Wróć. Jest rok 2001. Mamy wreszcie swoje 80m2. Mamy też 84 m2 ogródka do którego możemy wyjść z salonu. Wyjdziemy nie raz. Nie tylko na kawę. Nie tylko rano. Wyjdziemy także wtedy, gdy dzieci śpią. I sąsiedzi także... Są dyskretni, więc nie mamy się czego wstydzić.
Dawno, dawno temu ... Niedaleko Magnolii
Trochę historii. Nie tak znowu dawno Jest rok 2001. Piękna wiosna. Mieszkamy na Ursynowie przy ulicy Belgradzkiej. Las Kabacki jest blisko. A co jest za lasem?
W jedną z majowych sobót wsiadamy we dwoje na rower i przebijamy się na drugą stronę. Krążymy parę godzin. Nowe nazwy. Dąbrówka, Kierszek, Józefosław, Julianów. Drogi w gruncie, hmmm, gruntowe. Krążymy. Mniej więcej kilometr od lasu widzimy jasne osiedle wyróżniające się z tła. Bez słów wypowiadamy: "To jest to miejsce!" Jasne. Spokojne. Ciche. I tak blisko?! Niemożliwe! Odjeżdżamy. Tylko na jakiś czas.
Minęło 6 miesięcy i trochę załatwiania spraw - staliśmy się lokatorami mieszkania. Nasze pierwsze. Wspólne.
W jedną z majowych sobót wsiadamy we dwoje na rower i przebijamy się na drugą stronę. Krążymy parę godzin. Nowe nazwy. Dąbrówka, Kierszek, Józefosław, Julianów. Drogi w gruncie, hmmm, gruntowe. Krążymy. Mniej więcej kilometr od lasu widzimy jasne osiedle wyróżniające się z tła. Bez słów wypowiadamy: "To jest to miejsce!" Jasne. Spokojne. Ciche. I tak blisko?! Niemożliwe! Odjeżdżamy. Tylko na jakiś czas.
Minęło 6 miesięcy i trochę załatwiania spraw - staliśmy się lokatorami mieszkania. Nasze pierwsze. Wspólne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)